— Kpisz sobie chyba.
Błagam, powiedz, że sobie żarty robisz? — Aletha spojrzała z niedowierzaniem na
siostrę. Naprawdę, nie tego się spodziewała, gdy o czwartej rano Rita
zakomunikowała jej, że jadą na basen. — Po to jechaliśmy prawie cztery godziny,
by teraz zjechać po tym… czymś? — wskazała ręką olbrzymią zjeżdżalnię, którą z
trudem obejmowała wzrokiem. Na sam widok dostawała lęku wysokości. — Nie śmiej
się ze mnie! Nie zamierzam tam wejść. W życiu!
— Aletha, proszę,
fajnie będzie. Nie będę się śmiała, obiecuję — dodała szybko widząc sypiące się
gromy z oczu siostry, jednak nie była w stanie powstrzymać śmiechu. — Oj, nie
przesadzaj, nie jest tak wysoko przecież. Martin, powiedz coś!
— Nie zmuszaj jej.
Jesteśmy tu dla zabawy, Aletha na pewno znajdzie sobie jakieś zajęcie, a my w
tym czasie…
— Po czyjej jesteś
stronie?! — Rita krzyknęła udając oburzoną, szturchając jednocześnie chłopaka w
ramię.