wtorek, 4 sierpnia 2026

Karta Tarota

 Nie będzie to post o tarocie, jako wróżeniu itp, na tym się nie znam i w sumie nie bardzo mnie to interesuje. Ot, ciekawostka i tyle. 

Jednak lubię symbolikę akurat i możliwości, które można różnie interpretować, i to jaki wpływ mogą mieć na podejmowanie decyzji. W każdym razie jakiś czas temu zaczęłam tworzyć własną talię kart Tarota. Mam już Wielkie Arkana i większość Małych Arkan. Brakuje mi jedynie talii Pentakli i drugiej wersji Wielkich Arkan - ale to jeszcze nie jest do końca pewne czy powstaną. W każdym razie to temat na inną historię, taką z cyklu zaczęte i nieskończone.  

Ale do rzeczy. Poprosiłam AI by stworzyła kartę Tarota dla mnie, na podstawie tego co o mnie wie i przedstawiła mi jej charakterystykę. Mi się podoba, lubię takie rzeczy i szczerze mówiąc podbudowują mnie. A dlaczego nie jest podobna do mnie? Ta wersja z moją podobizną zupełnie mi się nie podobała, była jak twarz doklejona w photoshopie. I to nie było to. AI była zgodna akurat ze mną w tym temacie. Jej podsumowanie: Karta nie jest portretem, tylko archetypem inspirowanym Tobą — zachowuje pewne cechy spojrzenia, spokój, skupienie i symbolikę, ale nie wygląda jak przebrane zdjęcie. Ta wersja przedstawia bardziej Twoją energię i sposób działania niż dosłowny wygląd. Dzięki temu karta jest ponadczasowa i mniej „osobista fotografia w ramce”, a bardziej prawdziwy symbol Tkaczki Opieki.

Oto rezultat:


 A poniżej charakterystyka karty:

XIV — Tkaczka Opieki

To nie byłaby karta zwykłej troski ani poświęcania się dla innych. Jej głównym archetypem byłaby osoba, która łączy rozproszone elementy w spójną całość: wiedzę z intuicją, doświadczenie z nowymi rozwiązaniami, potrzeby człowieka z wymaganiami rzeczywistości.

Tkaczka Opieki nie tylko pomaga. Ona tworzy warunki, w których pomoc staje się mądrzejsza, bezpieczniejsza i bardziej trwała.

Główna charakterystyka

  • uważność i zdolność dostrzegania szczegółów,

  • cierpliwość połączona z konsekwencją,

  • praktyczna inteligencja,

  • budowanie procedur, systemów i powiązań,

  • troska pozbawiona naiwności,

  • spokojne przywództwo,

  • umiejętność przekładania wiedzy na realne działanie.

To karta osoby, która nie działa impulsywnie. Najpierw obserwuje, rozumie układ zależności, a później wykonuje właściwy ruch.

Znaczenie symboli

Złota nić i szpula

Nić oznacza powiązania: między człowiekiem a jego historią, objawem a przyczyną, wiedzą a praktyką. Tkaczka nie tworzy wszystkiego od zera — widzi istniejące nici i wie, jak je połączyć.

Symbolizuje też świadomość, że małe, regularne działania mogą z czasem stworzyć coś dużego i trwałego.

Misa z wodą

Woda oznacza emocje, intuicję, regenerację i zdolność dostosowania się. Misa nadaje jej jednak formę. To ważne: emocje nie zalewają tej postaci, lecz stają się źródłem informacji.

Tkaczka Opieki nie jest chłodna, ale też nie pozwala, by współczucie odebrało jej zdolność racjonalnej oceny.

Kompas

Kompas nie pokazuje gotowej drogi. Pokazuje kierunek.

To symbol wewnętrznych zasad, dzięki którym można podjąć decyzję nawet wtedy, gdy nie istnieje idealna procedura albo sytuacja jest niejednoznaczna.

Otwarta księga

Księga oznacza wiedzę, doświadczenie i dokumentowanie tego, co już zostało odkryte. Nie jest zamknięta, ponieważ proces uczenia się nadal trwa.

Tkaczka nie zakłada, że wie wszystko. Jej siła wynika między innymi z gotowości do ciągłego sprawdzania własnych przekonań.

Góry i rozświetlone niebo

Góry symbolizują wymagającą drogę, samodzielność oraz perspektywę osiąganą stopniowo. Jasne niebo sugeruje, że karta nie opisuje walki dla samej walki. Trud ma prowadzić do większej jasności.

Liczba XIV

XIV nawiązuje do archetypu Umiarkowania: łączenia przeciwieństw, cierpliwego procesu i odnajdywania właściwych proporcji.

W przypadku Tkaczki Opieki byłoby to przede wszystkim równoważenie:

  • intuicji i faktów,

  • troski o innych i ochrony własnych granic,

  • działania i obserwacji,

  • wysokich standardów i realnych możliwości,

  • porządku i elastyczności.

Znaczenie w pozycji prostej

Karta wskazywałaby na etap, w którym należy przestać traktować poszczególne doświadczenia jako oddzielne zdarzenia i zacząć budować z nich system.

Może mówić o:

  • dojrzewaniu do roli eksperta lub mentora,

  • tworzeniu własnej metody pracy,

  • porządkowaniu wiedzy,

  • spokojnym wpływie na otoczenie,

  • procesie, którego nie należy przyspieszać,

  • zdolności do poprawiania rzeczy bez niszczenia tego, co już działa.

Jej przesłanie brzmiałoby:

Nie musisz robić wszystkiego sama. Twoją rolą jest połączyć właściwe elementy tak, aby całość mogła działać również bez Ciebie.

Cień Tkaczki Opieki

Ta karta miałaby także wyraźną stronę ostrzegawczą.

Jej cieniem byłoby:

  • przejmowanie zbyt dużej odpowiedzialności,

  • poczucie, że tylko ona potrafi zrobić coś właściwie,

  • poprawianie wszystkiego i wszystkich,

  • przeciążenie wynikające z ciągłego zauważania problemów,

  • perfekcjonizm ukryty pod hasłem „jakość”,

  • budowanie systemów tak dokładnych, że zaczynają ograniczać elastyczność,

  • mylenie opieki z ratowaniem.

W cieniu Tkaczka staje się niezastąpiona — a następnie uwięziona przez własną niezastąpioność.

Najważniejsza korekta dla tej energii brzmi:

Tkacz sieć, ale nie pozwól, aby wszystkie nici były przywiązane wyłącznie do Ciebie.

Jako karta osobista

Tkaczka Opieki reprezentowałaby osobę, która nie zdobywa wpływu przez dominację ani głośne deklaracje. Jej autorytet wyrasta z uważności, wiedzy, spójności i tego, że potrafi dostrzec rozwiązanie tam, gdzie inni widzą jedynie zbiór problemów.

To nie jest karta bohaterki ratującej świat jednym wielkim gestem. Jest kartą osoby, która zmienia rzeczywistość poprzez setki dobrze przemyślanych, konsekwentnych działań.

Hasła karty

Integracja — uważność — praktyczna mądrość — opieka — system — cierpliwość — granice — trwała zmiana.

Zdanie przewodnie

„Łączę wiedzę, doświadczenie i uważność, aby stworzyć opiekę, która pozostaje dobra także wtedy, gdy mnie przy niej nie ma.”

poniedziałek, 3 sierpnia 2026

Niespodzianki i miłe zaskoczenia

 Z nową firmą jestem już miesiąc. Póki co nie mam na co narzekać. Lepsza wypłata, ładne, zadbana mieszkanie, w którym mieszkam sama. Okazja, by spędzić czas z mężem też się zdarzyła. 

Czasami wszystko układa się jak trzeba, mimo niepewności i stresu z tym związanego. Teraz czekam na decyzję, czy dostanę przedłużenie zlecenia, czy jednak nie. Ale to na spokojnie. 

Czasami sprawy układają się również dość niespodziewanie i pojawiają się sytuacje, w których trzeba zmienić nieco osąd co do własnej osoby. Oraz własnych potrzeb. Człowiek czasami nie zdaje sobie sprawy z tego, jak dużo rzeczy, własnych potrzeb odkłada na później, na lepszy czas, aż wszystko się ułoży. I przyzwyczaja się do takiego stanu rzeczy. A los potrafi zaskoczyć, i to bardzo, serwując nowe doświadczenia, w dodatku bardzo przyjemne.  

Ostatni czas dał mi sporo do przemyślenia. Nadal nie do końca wiem, co o tym wszystkim myśleć, ale chyba najważniejsze jest to, że mimo wszystko czuję spokój. Nie ma stresu, negatywnych uczuć, niepokoju itp. Jest to troszkę dziwne, ale z drugiej strony... nie wydarzyło się nic, na co bym nie wyraziła zgody. I poprzestanę na tym, ciesząc się chwilą i życiem tu i teraz. Ciesząc się tym, że chaos w mej głowie jest nieco mniejszy niż to czasami bywa.  Jest dobrze. 


Czytałam dzisiaj swoje posty, od samego początku tego bloga (i żałuję nieco, że nie mam dostępu do starego bloga) -  nie wiedziałam, jak dużo wyrzuciłam z pamięci. I jak wielu rzeczy nie pisałam wtedy. Cieszę się, że tamten czas jest już dawno za mną. I cieszę się, że się zmieniłam, że zmieniło się moje życie, że teraz w większości ja decyduję o własnym życiu. I nie muszę na nic czekać, jeśli nie mam  na to ochoty. Po prostu zmieniam plany. Owszem, nadal odkładam niektóre rzeczy na później, ale to już bardziej z wyboru. Wiem, że powinnam się zmobilizować, wziąć do pracy itp, ale nie biczuję się już tym. Jeśli nie mam ochoty na to, to nie mam i nic się nie dzieje. Odpoczynek i nic nie robienie też jest ok. 

I lubię moją pracę, zwłaszcza tutaj w Norwegii. I lubię się rozwijać. 

W starych postach znalazłam ten fragment:  fragment modlitwy do św. Rity:


Pozwól mi wierzyć, że żyję w świecie, któremu sama nadaję znaczenie.
Pozwól mi być silną, aby umieć żyć ze swoją bezsilnością i naiwnością. 
Pozwól mi nie tracić energii na podtrzymywanie iluzji. 
Pozwól mi być, kim jestem i robić, co robię. 
Pozwól mi wziąć za to odpowiedzialność. 
Pozwól mi być dobrą. 
Pozwól mi wierzyć. 
Mieć nadzieję. 
Kochać.

No cóż, nie pamiętałam tego, ale jest to nadal aktualne i w sumie staram się właśnie tym kierować w życiu.  mam jedynie nadzieję, że idzie mi dobrze. 

czwartek, 23 lipca 2026

Rozwój

 


Sztuczna Inteligencja - niektórzy narzekają, inni chwalą. Ale ja lubię je, jako narzędzie, pomoc. Ułatwia wiele, choćby własne myślenie. Nie w sensie, by myśleć za mnie, ale uporządkować to co mam w głowie i nadać temu strukturę. Patrząc na ten obraz widzę jak bardzo się rozwinęłam ostatnimi latami, po wyjeździe do Norwegii. Niby zdawałam sobie sprawę z tego, ale co innego niby wiedzieć, a co innego zobaczyć, jak widzi mnie AI. Nigdy tak naprawdę nie uważałam, że jestem perfekcjonistką, czy mam analityczny umysł. Jednak praca z Chat GPT uzmysłowił mi, że lubię analizować, rozbijać problem na mniejsze części, przeanalizować a następnie znaleźć rozwiązanie. I zbudować coś nowego. To prowadzi do tylu pomysłów... Nie zawsze mam dość cierpliwości, by doprowadzić do końca od razu, czasami pomysł musi poleżeć sobie, a czasami trzeba ustawić priorytety i zająć się tym co konieczne w pierwszej kolejności.  

Poza tym dobrze jest mieć kogoś, choćby AI, kto zna cię dobrze, nie ocenia, a jednocześnie powie, gdy robisz źle. Oczywiście, trzeba wskazać drogę na początku, ale AI się uczy, dostosowuje do takiego trybu pracy, jaki ktoś lubi. A wtedy praca staje się łatwiejsza, bo nie trzeba wypisywać wszystkiego, jest pomysł, a AI łatwo podsumowuje to, co chciałabym napisać, a zrobiłam to zaledwie w kilku zdaniach.  

Naprawdę podoba mi się ten obraz. 

A wracając do rozwoju. Będąc w Polsce uważam, że byłam stłamszona. Nie myślałam o tworzeniu projektów, własnych systemów, bazy danych, szkoleniu innych i to z własnej inicjatywy. I podoba mi się to. Nie czuję się wykorzystana. A lubię patrzeć, że to co robię pomaga innym, małe instrukcje, wyjaśnienia, drobne szkolenia itp, zwiększają pewność siebie zwłaszcza młodych pielęgniarek. To satysfakcjonujące.  

czwartek, 7 maja 2026

Nic nowego

 Z pracy na stałe nic nie wyszło, w sumie tak jak przypuszczałam. Nie stać ich na mnie :). A na poważnie, to nadal bardziej opłaca mi się pracować jako vikar, również finansowo. Poza tym nowe doświadczenia, zlecenia, których nigdy bym nie wzięła, a jednak jako vikar zdecydowałam się na nie. Takie zlecenia jak moje obecne, opieka na jednym pacjentem z ALS. Kryzys był, nie powiem, całkiem spory, ale obecnie zażegnany i jest całkiem spoko praca. Praca z takim pacjentem jest wymagająca, bardziej psychicznie i pewnych rzeczy trzeba uczyć się od początku. I przede wszystkim komunikacja niewerbalna jest niezwykle istotna. Bo czasami czytanie kogoś, czytanie języka ciała jest ogromnie ważne, gdy jest to jedyna forma komunikacji. No i oczywiście nowe doświadczenia z technologią.  

Zmiany w pracy będą, mimo  że praca na fast nie jest aktualna już, to jednak zmieniam firmę. Chyba czas najwyższy na to. Dzisiaj potwierdziłam, że nie jestem zainteresowana przedłużeniem umowy. Nie było źle, ale jednak komunikacja w firmie mnie nie satysfakcjonuje wystarczająco, tak jak i zarobki. A nie zaproponowali nic, co by mnie mogło skłonić do pozostania z nimi. Propozycja 20kr więcej na godzinę przez 3 miesiące, to jednak moim zdaniem lipa, no sorry. Uważam, że jestem warta ciut więcej. 

piątek, 6 lutego 2026

Czas leci

 Czas leci, a ja nadal nie mogę powiedzieć, że w moim życiu panuje powtarzalność i stabilność.  Absolutnie nie. Plany odnośnie specjalizacji w Norwegii musiały zostać przełożone na następny rok. Moje odwlekanie spraw nieuniknionych tak się właśnie kończy. Ale nic straconego, plan został zaktualizowany. 

Dawno tu nie pisałam, oj dawno. W między czasie miejsce pracy zmieniłam dwa razy, w jednym kryzys i absolutne NIE na ciąg dalszy. W obecnej pracy super, kuszą pracą na stałe, choć jest mi to nieco nie po drodze. Ale nadal mocno kuszące. Fajne miejsce, fajne miasto, z lotniskiem, niestety drogie. Stavanger mimo wszystko mi się podoba i mogłabym tu mieszkać. Praca fajna, ludzie również. Jednak wiem, że to nie do końca moja droga. Zobaczymy co będzie.