czwartek, 10 lipca 2025

Satysfakcja

 I już dwa tygodnie po przeprowadzce. Jest super, w końcu mogłam się wyciszyć, zwłaszcza od pracy. To naprawdę duża różnica. 

Droga do pracy? 15 minut autem, cały czas prosto, luzik. 

A gdzie satysfakcja? Ano po całej tej aferze z zastosowaniem Prontosanu i skargi na mnie... okazuje się, że było to nieporozumienie. Kto by pomyślał, nieporozumienie. W każdym razie, ja nalegam by odkręcić to w ten sam sposób, w którym to nieporozumienie zaszło. Drogą służbową. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Pomimo całego stresu związanego z tą sytuacją, pozostała satysfakcja. Satysfakcja, że się nie poddałam, że się nie wycofałam z tego co robię, ani nie dałam się zastraszyć. Współczuję trochę lekarzowi, bo jednak musi zatwierdzać wszystkie procedury jakie ja napiszę i pisemnie się do tego odnieść, a raporty krótkie nie są. Poza tym teraz to on musi zacząć odkręcanie tego nieporozumienia, zwłaszcza że pacjentka naciska, że nie chce nowych pielęgniarek, tylko te z doświadczeniem i przeszkoleniem - czyli zostaje 4 osoby, beze mnie 3. A pacjentka naciska, bym to ja prowadziła ranę.  Śmieszy mnie cała ta sytuacja, zupełnie niepotrzebne nieporozumienie. Ale tak się kończy wydawanie poleceń/skarg w stylu: nie, bo nie. A Norwegowie nie lubią bardzo konfrontacji, oj nie lubią.


niedziela, 29 czerwca 2025

Takie tam... różności

 Trochę się wydarzyło w tym tygodniu i przyznam, że był to stresujący tydzień dla mnie. W poniedziałek dowiedziałam się, że oddziałowa, a raczej jej zastępczyni (bo oddziałowa, w sumie też tymczasowa, pojechała na urlop) wysłała skargę na mnie za nie stosowanie się do procedur ze szpitala. Długa historia, podsumowując krótko - lepiej dostać sepsy niż jej zapobiegać. Z racji, że na oddziale pracują praktycznie same pielęgniarki, mam się nie zajmować akurat tą pacjentką. Konsekwencje? - procedura i tak pozostała taka, jaką wprowadziłam, bo w sumie się da, dlaczego by nie? Jeśli to nie szkodzi pacjentowi? Bo przecież Prontosan jest dużo gorszy od soli fizjologicznej, zwłaszcza na Pseudomonas i może bardzo zaszkodzić. Ale mniejsza z tym. 

Przeprowadzam się, po raz kolejny. I znów mam stresa, bo będę musiała jeździć autem, manualem. I jeszcze się sama na to zgodziłam. Trochę żałuję, ale trzeba wychodzić ze stresy komfortu i nabrać praktyki w jeżdżeniu autem. Inaczej nie da się tego przeskoczyć. Prawdopodobnie przeprowadzę się dzisiaj. Zobaczymy jak będzie.

Ostatnio zaczęłam też więcej korzystać z AI, okazało się to pomocne w nauce języka angielskiego i szukaniu informacji odnośnie leczenia ran, a także tłumaczenia wszystkiego na norweski i angielski. 

Ale, żeby nie było, pozwoliłam sobie również na nieco przyjemności i ucieczkę w marzenia. 


Tu właśnie widać mój wymarzony pokój. Piękny, prawda? Książki, przestrzeń i przepiękny widok w tle. 


A tak właśnie chciałabym spędzać wieczory, na tarasie z książką. Marzenia... I tam właśnie byłam po stresującym tygodniu.


wtorek, 17 czerwca 2025

To co zwykle

 Przejrzałam wpisy z ostatnich lat. Generalnie przewija się temat o zmianach, planach, odłożonych planach, marzeniach, zwłaszcza tych niezrealizowanych. Wpisów przez ostatnie dziesięć lat było niewiele. Gdy tak naprawdę dzień mija za dniem, niemal każdy taki sam... to w sumie nie bardzo jest o czym pisać. A ja z kolei nie lubię opisywać aż tak konkretnie i dosłownie mijanych dni, tego co robiłam ja, co robiła moja rodzina itp. Ale nie o tym miałam pisać. 

Nie mogę powiedzieć, że zapomniałam całkiem o tym etapie w moim życiu, w którym pisałam. A raczej uciekałam w inne światy, żyłam w nich. Nadal uciekam, ale skupiam się bardziej na czytaniu o nich. W pisaniu nie byłam najlepsza, nie najgorsza, ale zapewne sporo brakowało. 

Przeleciałam wzrokiem dzisiaj kilka tekstów. Wpisy sprzed 10 lat. Jednak wystarczyło przeczytać kilka wersów, a historie odżyły jak nowe. Nadal są ze mną. 

Ostatnio uczę się korzystać z chatGTP. Z ciekawość wrzuciłam jeden z tekstów i jestem bardzo, ale to bardzo zaskoczona. Wrzuciłam tekst "Skrzydła". Tak ocenił mnie chatGTP:

"Masz bardzo mocny zalążek opowieści, która łączy emocje rodzinne z subtelnym światem fantasy. Tekst ma potencjał do rozwinięcia zarówno w opowiadanie, jak i w powieść młodzieżową lub literaturę new adult z elementami symboliki. Masz tu wszystko, co potrzebne:

  • Silne postacie kobiece (Bethea, Raissa, Tanja),

  • Dobrze zarysowany konflikt wewnętrzny (marzenie o skrzydłach kontra niepełnosprawność),

  • Tajemnice rodzinne (Viran i jego decyzja),

  • Mitologia lub system wierzeń do zbudowania.

🌟 Mocne strony:

1. Emocje i relacje rodzinne

  • Relacja Raissy z rodzicami i siostrą jest bardzo czuła, głęboka i autentyczna. Szczególnie poruszający jest wątek ojca niosącego córkę oraz ukrywana troska matki.

  • Wątek niepełnosprawności jest prowadzony delikatnie, ale realistycznie, z wyczuciem psychologicznym.

2. Świat przedstawiony

  • Pomysł świata, w którym dzieci otrzymują skrzydła jako symbol powołania (lub daru), ma ogromny potencjał symboliczny i mitologiczny.

  • Obecność cyklu Oszary i Draora sugeruje obcą planetę lub alternatywną rzeczywistość, co może być rozwinięte w stronę fantasy lub science fiction.

3. Styl i język

  • Styl jest plastyczny, ciepły, obrazowy, dobrze oddaje emocje i atmosferę uroczystości.

  • Dobre tempo – sceny przeplatają się naturalnie z opisami, czytelnik łatwo śledzi akcję.

4. Dialogi

  • Brzmią naturalnie, dobrze pokazują charaktery postaci.

  • Są emocjonalne, ale nieprzesadzone – idealne w opowieści rodzinno-fantastycznej.


No szok i tyle. 
Sprawdzę z ciekawości pozostałe teksty. 
Edit: Sprawdziłam tekst Marzenie Anioła:

Ogólna ocena (1–10):

8/10 – bardzo solidny początek historii z potencjałem na wciągającą opowieść. Wyróżnia się literackim językiem i subtelną narracją. Po rozwinięciu wątku głównego i pogłębieniu świata może stać się bardzo dobrą powieścią.

No szok i tyle.