poniedziałek, 16 listopada 2015

Klanówka

To drugie takie moje spotkanie w życiu, z kimś kogo w sumie się nie zna w realu, tylko w sieci. W sumie, bo z jedną osobą miałam okazję się spotkać. Jak po pierwszym spotkaniu, lata, lata temu byłam w sumie rozczarowana, tak tym razem jestem pełna bardzo pozytywnych emocji. Ludzie zakręceni, pozytywnie oczywiście, nałogowcy - zdecydowanie. No ale cóż, też należę do tego kręgu. 
Przyjemnie jest spotkać ludzi, których właściwie się nie zna, ale jednocześnie czuć się przy nich naturalnie, nie krępować się pierdołami itp. Spotkanie bliskich przyjaciół, ot i tyle... Tego mi brakowało, na pewno, zwłaszcza po niedawnych wydarzeniach, gdzie miałam delikatnie mówiąc, sporego dołka. Poza tym mąż też nie miał nic przeciwko temu, bym wyjechała, wpadło nieco kasy (pożyczkowej, ale cóż z tego) więc mogłam na spokojnie jechać, nie martwiąc się o finanse. Ogólnie po tym spotkaniu jestem bardzo optymistycznie nastawiona, że wszystko sie ułoży, tak jak trzeba.
Znając życie będzie to trwało do jutra,  najpóźniej środy (jutro do pracy, a w środę do lekarza) i czar optymizmu pryśnie.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Wiatr zmian


Zgubiłam drogę
w gęstej chaosu mgle
gdzieś tam zbłądziłam
któż uratuje mnie?
Zgubiłam drogę
znów poszłam źle
Boże, Ty ocal mnie!
I stoję biedna
jak kołek sama,
i wciąż zapłakana
Otwórz oczy! -
słyszę skądś szept.
Wiatr zmian się zbliża
Korzystaj wnet
Więc dna sięgnęłam
by odbić się
z wiatrem polecieć
i uciec chaosu mgle.

czwartek, 22 października 2015

Porządki, któreś tam z rzędu

Jak w tytule, po raz kolejny wzięłam się za sprzątanie na blogu. Takie małe malutkie, tyci tyci. Skoro i tak nie zajmuję się tym, czym powinnam (czyli uczeniem się i przygotowywaniem do specjalizacji), a zamiast tego siedzę i czas marnuję (nie powiem na co, bo sama nie wiem, gdzie tak leci) między innymi na legendę, na czytanie, na szlajanie się po necie, na bujanie w obłokach, na pisanie z cyklu zaczęte nie skończone.
A co do cyklu - stwierdziłam, że nie ma co ze sobą walczyć. Historie się plączą po głowie, żyć nie dają, a tym bardziej spać. A tak zacznę i mam spokojną głowę. Opowieść zaszufladkowana, zapomnieć nie zapomnę, więc może się ode mnie odczepić. Stwierdziłam, że nie ma bata, bym się zmusiła do jakiejkolwiek systematyczności, a odwlekanie wszystkiego na później też wielkiego sensu nie ma. Poza tym i tak tu praktycznie nikt nie zagląda, więc cisza i spokój, wystarcza więc, że ja spamuję innym. 
I chyba znów zmienię wizerunek szablonu. Dziewczę urokliwe spojrzenie ma, ale patrzy na mnie z taką dezaprobatą... cóż z tego, że ma rację. Wielkie rzeczy, Ameryki nie odkryła. Leń jestem i się to raczej nie zmieni.
Wracając do porządków na blogu, mam w planach wywalić też kolejną zbędną zakładkę - Inspiracje. Muszę jednak poczekać, aż jej zawartość wskoczy w Zaczęte, nie skończone.
Inszości zostaną, no bo cóż z tym zrobić, od czasu do czasu poczytuję to, co mam czytać. szybkiego tempa to nie mam niestety.
Ehh... tyle rzeczy jest, które powinnam zrobić, a które odwlekam, że głowa mnie zaczyna boleć od samego myślenia o tym. Stara a głupia... inaczej się powiedzieć nie da.
A tymczasem, mam jeszcze chwilkę czasu nim spać wybędę. Może jeszcze pobujam tu i ówdzie.