niedziela, 8 września 2024

Od nowa?

 Od nowa? Być może, kto wie... 

W każdym razie nadal mam sentyment do tego bloga i mimo, że już wieki nic tu nie pisałam, od czasu do czasu zaglądam. Ostatnio moja lektorka zapytała mnie, co mnie ogranicza w powrocie do tego, co lubiłam i kochałam robić kiedyś, a co porzuciłam ze względu na brak czasu, generalizując oczywiście. Obecnie jedynym co mnie ogranicza jestem ja sama. I obawa, że znów zbyt wiele rzeczy spróbuję ogarniać na raz, bez powodzenia. Czas pędzi nieubłaganie, czasami niezauważenie, przecieka przez palce (właśnie te stukające zwykle w ekran telefonu). Ostatnio staram się być bardziej zorganizowana i staram się planować lepiej mój dzień. Niedługo znów czekają mnie zmiany. Zdaję sobie sprawę, że to jeszcze kilka miesięcy, ale mimo wszystko jest wiele rzeczy, które muszę zacząć planować już teraz. 

Od ostatniego czasu kiedy tu pisałam, zmieniło się wiele. Zmieniłam pracę, środowisko, nawet kraj zamieszkania. Ja również się zmieniłam, dojrzałam. Skończył się czas, kiedy wszystko było ważniejsze i pilniejsze ode mnie. Teraz mogę na nowo inwestować w siebie i się rozwijać. I to mi się podoba. Wizja niezależności, która mnie pociąga bardzo. I motywuje do działania. Wiem, że osiągnę cel, nawet jeśli zajmie to nieco więcej czasu niż powinno. Do tej pory trzymałam się tego, że dam radę. Trzymałam się decyzji, które uznawałam za słuszne. I dobrze mi to idzie. Nauczyłam się obcego języka, wyjechałam z kraju aby pracować za granicą. Zdałam obcy język na poziomie B2, a teraz uczę się kolejnego.  W planach mam zrobienie specjalizacji i znalezienie takiej pracy jakiej chcę, gdzie będę niezależna w tym co robię. Nabrałam też pewności siebie, a przynajmniej mam jej więcej niż wcześniej. Jednak jest to nieustanna praca nad sobą, która nie ma końca. Teraz pilnuję, by już jej nie zaniedbywać. 

A w międzyczasie... w międzyczasie pomiędzy realizowaniem tych dużych planów, realizuję te mniejsze. Niebawem jarmark jesienny przed świętami i staram się przygotować do niego jak to możliwe. Oczywiście bez spiny, hobby to hobby. Wiem, że mogłabym na tym zarabiać (od czasu do czasu coś wpada oczywiście), ale nie jest to moim głównym celem. To relaks, przyjemność z tworzenia czegoś nowego i możliwość oderwania się na chwilę od codzienności. 

Odnośnie bloga... myślę, że póki co będzie nadal rodzajem dziennika codzienności. Czy wrócę do pisania? Tego nie wiem, zastanowię się. Nie wszystko na raz. 


Zozali

niedziela, 22 listopada 2020

Wiele zmian

 W ostatnim czasie w moim życiu było sporo zmian. Jedną pracę skończyłam, drugą zmieniłam...(praca na dwa etaty to nie do końca to co lubię). Z drugiej jestem generalnie zadowolona... ale w planach też jest jej zmiana. Tym razem będę pracować nieco dalej... od Polski.

Tak to się właśnie wszystko zmienia. Tym razem może jednak uda się zrealizować wszystkie sny i marzenia (no dobrze, może nie wszystkie), przynajmniej te, które mają teraz sporą szansę na to. Zobaczymy. Póki co każdy dzień jak zwykle niemal taki sam, praca, dom, nauka, spanie i znów praca. Ale to tylko tymczasowo. Później będzie lepiej. Musi być :)

niedziela, 17 marca 2019

Dawno.. dawno... dawno temu...


Właśnie tak dawno temu pisałam tu cokolwiek. Zabierałam się do tego bardzo wiele razy, ale cóż pisać. Każdy dzień wygląda niemal tak samo. Praca na dwa etaty... mało czasu zostaje wolnego. I chyba zbyt często jestem zmęczona, by pisać tutaj.
Pozostają jedynie sny i marzenia... o lepszym. Chociaż w tej kwestii ostatnimi czasy miewam problemy. Z rozróżnieniem snów od rzeczywistości. Bo cóż zrobić, gdy marzenia mogą się urzeczywistnić... ale gdy z drugiej strony wiem, że jednak powinny zostać jedynie marzeniami. I niczym więcej.
Wprowadziło to jeszcze większy chaos do mojej głowy niż zazwyczaj. Już dawno nie miałam takiej ochoty znaleźć się w miejscu dalekim, i krzyczeć, głośno krzyczeć. I nie przejmować się tym, czy ktoś usłyszy. Może przyjdzie taki czas, że sobie wszystko poukładam jak trzeba.
A do tego czasu pozwolę sobie samolubnie marzyć i śnić... o tym co mogłoby być, a nie jest.