czwartek, 3 lipca 2014

Urlop

W końcu, nareszcie, długo oczekiwane dwa tygodnie urlopu. Trwa w sumie już trzy dni i mam dość, ale to dopiero początek. Mam nadzieję, że uda się choć trochę złapać czasu na nic nie robienie, choć marnie to widzę. No cóż, będzie jak będzie. Może przynajmniej jakoś odpocznę, psychicznie, ale marnie też i to widzę, bym posiedziała nad tym, co bym chciała. Co jak co, na wyjazd biora Musivum i swoje pierdoły, może coś się uda.
Co poza tym. Bo ja wiem... organizacja czasu leży jeszcze bardziej niż leżała. Plany padły zaraz po tym, jak mąż powiedział, że ma ponad trzy miesiące przymusowego wolnego. Naprawdę, nie ma nic gorszego niż mąż na dłuższym urlopie. W każdym razie do wyjazdu przygotowana, mieszkanie ogarnięte. ZOstało zalatwić tylko opiekę na kotami i tyle. Można jechać.
Mam nadzieję, że będzie dobrze. I odpocznę sobie, przynajmniej troszkę.

sobota, 14 czerwca 2014

Organizacja

Od wczoraj po raz kolejny podejmuję próby zorganizowania się. W końcu trzeba, by przestać marnować czas i odkładać rzeczy na później. Zobaczymy jak to wyjdzie. Dzisiaj testowałam zrobienie planu zajęć, konkretnego, co mam do zrobienia na dany dzień. Zrobiłam sobie plan tygodniowy. Również w grze zrobiłam sobie podobny, dzisiaj się sprawdził, nie powiem. Zwykły plan na dzisiaj również. Chyba muszę mieć konkretnie wyznaczone zadania, a nie tylko w głowie, i odznaczać po kolei zadania. Nie stawiam sobie jakichś ambitnych planów, tylko minimum, które powinnam zrobić. Cała reszta poza to, to miły bonnus do sprawy. Niestety nie jestem jak co poniektóre babeczki, co wszystko mają w głowie, wiedzą co gdzie kiedy i z kim. Moja głowa bywa naprawdę momentami pusta, a innymi momentami zapelniona śmieciami. Zbyt łatwo się rozpraszam i odpuszczam, a potem gryzie sumienie, że jednak się poddałam, nie dopilnowałam itp.
Mam nadzieję, że uda mi się wytrzymać, i wejdzie mi to w  nawyk. Oby oby... bo wiele rzeczy czeka w kolejce odkładanych na później. Najwyższy czas ponadrabiać zaległości.

sobota, 3 maja 2014

Dawno dawno temu...

No tak, właśnie, ten teges... dawno mnie tu nie było. Ale naprawdę moja motywacja do czegokolwiek prócz spania jest niewielka, a plusze jakoś nie działają zbytnio, albo ja mam takie niedobory, bo choć delikatnie lepiej mi po nich, to mimo wszystko chodzę przymulona. Dzień w dzień powtarzam sobie, że po nadrabiam zaległości, poczytam, coś tam skrobnę... a w sumie nie robię nic, już dłuższy czas ;/.
W każdym razie czekanie, aż będę mieć nieco więcej wolnego od pracy, albo że praca nie będzie tak męcząca, mija się z celem. Bo nawet jak jest wolne, to coś wypadnie i się nagle okazuje, że jakoś częściej jest się w tej pracy, niż było przewidziane, o dziwo.
Nic to. Po marudziłam sobie, nic z tego nie wynikło, a jutro też jest dzień i do pracy trzeba iść. W każdym razie na maj plany są. No i znów szablon zmieniłam :). Ten mi się podoba, od razu mi się kojarzy z Atori :).