I przyszedł koniec roku. Minął zbyt szybko, przynajmniej dla mnie, ale może to i dobrze. Wiele się wydarzyło, wiele sobie obiecywałam, niewiele dotrzymałam. Nie żebym była tym zdziwiona specjalnie, jakoś czepił się mnie słomiany zapał i wiele rzeczy sobie odpuszczałam, schodziły na dalszy plan, bo coś innego było ważniejsze... a im dłużej moje sprawy czekały, tym trudniej mi do nich wrócić.
Miniony rok był dla mnie rokiem czekania, nieustannego czekania na coś. Aż będzie lepiej, aż się długi skończą, aż synek do przedszkola pójdzie, aż przestanie chorować, aż ja przestanę chorować, aż mężu wróci... aż będzie lepiej.
Miniony rok był dla mnie rokiem czekania, nieustannego czekania na coś. Aż będzie lepiej, aż się długi skończą, aż synek do przedszkola pójdzie, aż przestanie chorować, aż ja przestanę chorować, aż mężu wróci... aż będzie lepiej.
Nadal czekam aż będzie lepiej, choć już widzę, że kolejny rok, nadal będzie rokiem czekania... niestety. Niewiele się zmieni, może ciuteńkę będzie lepiej, no chyba że w totka wygram. Marzenia...
Chciałabym się w Nowym Roku nieco bardziej zorganizować, zwłaszcza zorganizować sobie czas pomiędzy obowiązkami, przyjemnością, relaksem itp. Chciałabym wrócić do swoich historii, które leżą i czekają, aż otworzę ich szufladkę i wyciągnę na światło dzienne.
Poza tym wciąż czekają blogi w kolejce, aż je przeczytam, na nie również muszę znaleźć czas, a przede wszystkim przegonić lenia. Trzeba po nadrabiać wszelkie zaległości, odświeżyć to, co sobie odpuściłam, odłożyłam na później.
Trzeba się wziąć za siebie i tyle... akurat to obiecuję sobie co roku, i chyba niewiele z tego wychodzi. Cóż zrobić...
Pozostaje mi mieć nadzieję, że będzie lepiej, że ja będę lepsza i bardziej zorganizowana.
Poza tym wciąż czekają blogi w kolejce, aż je przeczytam, na nie również muszę znaleźć czas, a przede wszystkim przegonić lenia. Trzeba po nadrabiać wszelkie zaległości, odświeżyć to, co sobie odpuściłam, odłożyłam na później.
Trzeba się wziąć za siebie i tyle... akurat to obiecuję sobie co roku, i chyba niewiele z tego wychodzi. Cóż zrobić...
Pozostaje mi mieć nadzieję, że będzie lepiej, że ja będę lepsza i bardziej zorganizowana.