czwartek, 7 czerwca 2012

Ocena bloga Marmurowe serce



Ocena bloga Marmurowe serce


Szablon jest taki… typowo onetowski, nie to, żeby był zły. Po prostu obrazek w nagłówku kojarzy mi się z niektórymi szabloniarniami. Zwykle nie zwracam uwagi na zakładki, jednak tutaj zrobię wyjątek. W zgłoszeniu napisałaś, że czas akcji to lata siedemdziesiąte, natomiast w zakładce postacie chyba tylko jedno zdjęcie pasowałoby mi do tego wyobrażenia. Reszta jest jak najbardziej współczesna przedstawiająca zbuntowaną, mniej lub bardziej, młodzież. Poza tym jedyne co podajesz jako informacje o bohaterach, to daty urodzin, tudzież śmierci i miejsce zamieszkania. Dlatego osobiście nie lubię tego typu zakładek, bo jedynie zakłamują wyobrażenie o czekającej lekturze. No cóż, zobaczę jeszcze jak się to ma do tekstu.
Widzę, że jest siedemnaście rozdziałów, czyli co średnio co czwarty zanalizuję. Myślę, że to wystarczy, by pokazać błędy, o ile takowe będą. W pozostałych rozdziałach wymienię jedynie błędy logiczne, o ile takie się trafią.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Jestem wielka

Jestem wielka, powinnam zostać ekspertką w żonglowaniu zaległościami. Ręce nadal mi się trzęsą z nerwów, ale pozałatwiałam wszystko. Zaczęło się od listonosza rano, który przyniósł mi wypowiedzenie umowy kredytu hipotecznego. Po prostu pięknie. No ale dogadałam się z kobietą, że jak spłacę zaległości, anulują je. Co lepsze, dogadałam się ze spółdzielnią, by nie płacić w tym miesiącu za zaległość i czynsz, więc będę mogła tę kwotę dać na kredyt. Będzie dobrze, tylko stresu mnie to kosztuje co nie miara, masakra jakaś. najważniejsze, że pozałatwiałam co trzeba. Teraz trza tylko pomyśleć, aby na życie stykło i będzie git. Dobrze, że do pracy dziś nie idę, bo muszę chyba sobie hydroxynke na uspokojenie wziąć. Okropnie mnie stresuje takie załatwianie spraw.

piątek, 1 czerwca 2012

Jak ja to kocham

Jak ja kocham, gdy mężu wysyła mi sms, że wyjeżdża znów na kilkumiesięczne "wakacje" za granicę. Po prostu uwielbiam. Plany urlopowe wzięły w łeb, dosłownie. Na razie wiem, że czeka nas pracowity miesiąc, jest masa spraw do załatwienia. Dobrze, że dzisiaj już mi nieco przeszło, ale wczoraj w pracy hydroxyzynkę łyknąć sobie musiałam.
Za to z tych dobrych rzeczy, chyba pozbyłam się kamyczka nerkowego, bo przestało mnie boleć. No i w sumie tyle z dobroci. Po prostu pięknie. Jeszcze dziś do pracy, do tego syfu (dosłownie i bez obrazy).